Search
Close this search box.

Argentyna i Brazylia, czyli Tango i Cash

Ci, którzy myślą o krótkim, ale bardzo intensywnym wyjeździe, powinni w swoich planach uwzględnić Brazylię i Argentynę. To idealne połączenie tradycji kulturalnych i historii z nieco szalonym dniem dzisiejszym.

Zacząłem podróż od miasta, które mnie bardzo przytłoczyło. Sao Paulo jest dwudziestomilionową metropolią, po której jeździ ponad 7 milionów samochodów, a na stacjach metra są specjalni pracownicy, którzy „upychają” pasażerów, by jak najwięcej osób zmieściło się w wagonie. Ale z drugiej strony to najlepsze miejsce, aby się zabawić i dobrze zjeść. Człowiek, który nie ma przewodnika i nie wie dokładnie, jak się poruszać po mieście, nie dozna przyjemności z pobytu.

Po weekendzie spędzonym w szalonym Sao Paulo potrzebowałem trochę relaksu i bliskości przyrody. Pojechałem zatem nad słynne Wodospady Iguazu, które leżą dokładnie na granicy Argentyny i Brazylii. To jeden z cudów świata, który trzeba zobaczyć, i którego nie można zapomnieć. W tym niezwykłym miejscu po obu stronach granicy jest 275 wodospadów. Potrzebujemy dwóch dni, aby zobaczyć wszystko, co jest warte zobaczenia, i poznać wszystkie atrakcje, np. polecieć helikopterem nad wodospadami, popływać pontonem i wykąpać się w wodospadzie. Jest tutaj wiele hoteli, w których można się zatrzymać, ale tylko dwa zasługują na uwagę. Po stronie brazylijskiej to Belmond Hotel das Cataratas, butikowy hotel, który jako jedyny leży w parku narodowym. Oferuje pokoje z widokiem na wodospad, obsługę na najwyższym poziomie i najlepszą kuchnię. Natomiast po stronie argentyńskiej polecam Sheraton Iguazu Resort & SPA. Obsługa nie dorównuje tej u Belmonda, ale z pokoi z balkonami rozciąga się piękny widok na wodospad i na „diabelską gardziel”.

Następny punkt mojej podróży to Buenos Aires, jedna z największych aglomeracji w Ameryce Południowej. Stolica Argentyny stanowi mieszankę bogactwa i biedy. To miejsce, gdzie tango tańczy się na ulicach, a futbolem żyje przez całą dobę. Do tego soczyste steki, czerwone wino oraz yerba mate. Zatrzymałem się w hotelu Park Tower Luxury Collection, który mieści się w centrum, blisko dzielnic najbardziej wartych zobaczenia: Palermo, Recoleta, Retiro, La Boca i Puerto Madero. Lokalizacja hotelu jest ważna, bo miasto zajmuję powierzchnię 200 km2.

Buenos Aires także najlepiej zwiedzać z przewodnikiem, który pokaże je od wyjątkowej strony. Na pewno zachwyci Was dzielnica Recoleta. To ważne turystyczne i kulturalne centrum, jedna z najbardziej zamożnych dzielnic, gdzie znajdują się najdroższe nieruchomości. Obszar ten ma również duże znaczenie historyczne i architektoniczne, głównie ze względu na Cmentarz Recoleta. Nie ma tu mowy o kamiennych tabliczkach umieszczonych równo z trawą. Są natomiast groby najważniejszych i najbardziej wpływowych mieszkańców Argentyny: naukowców, bohaterów wojennych i prominentnych polityków, w tym kilku prezydentów. Miejsce warte zobaczenia.

Przewodnik zabiera mnie do Porto Madero, najmłodszej dzielnicy, z najlepszymi restauracjami, modnymi sklepami, gdzie skupia się całe życie współczesnego Buenos. Właśnie w tej dzielnicy znajdziemy niezwykły butikowy hotel Faena. To idealne miejsce dla ludzi, którzy lubią się zabawić, a zarazem odpocząć. Miałem przyjemność uczestniczyć tam w przepysznej kolacji połączonej z Tango Show. Pokaz niepodobny do tego, który wcześniej widziałem w teatrze Carlos Gardel, ale wart uwagi. Najlepszym, a zarazem najpiękniejszym hotelem w Buenos Aires i najbardziej luksusowym w całej Argentynie, jest Alvear Palace. Zbudowany w 1932 roku, był świadkiem wielu niezwykłych wydarzeń. Najlepsza francuska kuchnia, doskonała obsługa, wspaniała lokalizacja oraz wiele innych zalet wpływa na wyjątkowość tego miejsca.

Kolejnym punktem mojego programu był lot do Rio de Janeiro. Od dziecka chciałem tam pojechać i poznać prawdziwy klimat Ameryki Południowej. Tutaj właśnie poczułem, że budzi się we mnie party animal. Miasto, które nigdy nie śpi, miasto, gdzie nakręcono mnóstwo filmów, miasto, w którym odbywają się najlepsze imprezy, łącznie z karnawałem.

W Rio de Janeiro polecam luksusowy hotel Belmond Copacabana Palace. Działa od 1923 roku i według Official Guide jest najbardziej komfortowym hotelem Ameryki Łacińskiej. Mieszkało w nim wiele znanych osobistości i ludzi z pierwszych stron gazet. Koronowane głowy, magnaci i oligarchowie, a ostatnimi laty także gwiazdy futbolu, filmu i muzyki. Zatem musi to być wyjątkowe miejsce. Z tego właśnie hotelu wyproszono Justina Bibera, który zrobił sobie imprezę z trzydziestoma dziewczynami w apartamencie ze słynnym black pool. Też tam byłem i stwierdzam, można mu tylko pozazdrościć takiej imprezy! Główny basen hotelu, przy którym serwują najlepsze drinki, zrobił na mnie duże wrażenie, podobnie jak nowo wyremontowane apartamenty. Brakowało mi tylko cygara, aby poczuć się jak w filmie.

Rio to mieszanka starego i nowego, biedy i bogactwa. Łatwo tu zauważyć podział społeczeństwa. Wizyta w biednych dzielnicach, tzw. favelas, przypomina mi nieustannie, że tutaj „cash is the king”. Wieczorami jednak najlepiej się czułem na wypełnionym cashacą samba party z miejscowymi. W związku z przygotowaniami do mistrzostw świata w piłce nożnej miasto wiele uczyniło, aby zarówno odwiedzający, jak i mieszkańcy czuli się bezpiecznie.

Copacabana Beach to najpopularniejsza plaża w Rio, gdzie mieszczą się najlepsze restauracje, kluby i hotele. Oprócz Copacabana Palace, polecam także hotele sieci Windsor, np. Windsor Atlantica i Miramar. Ich piękne apartamenty z widokiem na morze i panoramą Copacabany zachwycają każdego. Również w tych hotelach zatrzymują się znani ludzie, m.in. Arnold Schwarzenegger i Sylvester Stallone, którzy są tu częstymi gośćmi.

Z Copacabaną sąsiaduje plaża Ipanema. Tu na uwagę zasługuje hotel Fasano, jedyny luksusowy butikowy hotel tej klasy nad morzem w Rio. Ze względu na kameralny charakter jest bardzo lubiany przez gwiazdy muzyki. Mieszkały w nim Lady Gaga i Madonna, zatrzymywali się członkowie zespołu Metallica i wiele innych osób z show biznesu. Gwiazdy zazwyczaj wynajmują dla siebie całe piętro. Fasano ma wyjątkowy klimat i wystrój, polecam go!

Będąc w Rio, koniecznie trzeba się wybrać na wycieczkę w dwa najsłynniejsze miejsca. Sugarloaf Mountain czyli Głowa Cukru, to góra wysokości 396 m, na którą wjeżdża się kolejką linową i z której rozpościera się przepiękny widok na miasto. Kolejne miejsce to Corcovado – granitowa góra o wysokości 710 m. Na jej szczycie stoi słynny pomnik Jezusa Chrystusa, który został uznany za jeden z nowych siedmiu cudów świata. Oba miejsca się zalicza do tzw. must see. Dla miłośników futbolu mekką będzie Maracana należąca do największych i najbardziej znanych stadionów świata. Po kilku dniach zwiedzania Rio, po lekcjach samby i zabawach do białego rana znalazłem ukojenie na południu kraju – w bajkowej scenerii hotelu Ponta dos Ganchos.

Autor: Andrzej Tkaczow